Już w sumie nie jestem młodzieżą. Tak bo to teraz jest zarezerwowane dla nieco młodszych ode mnie. Ale skoczmy dalej <myk!>

Generalnie ludzie lubią uogólniać ale jakoś uogólnianie na temat młodzieży boli mnie najbardziej. Szczególnie jak to komentarze których celem jest rozwałkowanie grupy chuliganów na całą młodocianą część populacji.

W rocznikach z okolic roku 88-92 popularne jest gadanie "No 89ty to był jeszcze nawet - a potem to już..." "No 90ty to był ten ostatni a potem to już co raz gorzej" "No 91... my to jeszcze wiadomo ale ta reszta". Oczywiście użyty w wypowiedzi rocznik ściśle zależy od tego z którego jest wypowiadający się...

To chyba jakieś pokolenia wiatru zmian skoro już czepiają się na rok młodszych kolegów. Ale w ich przypadku to ma niską wagę. Niski poziom jakiejś pretensji.

Dużo dziwniejsze są komentarze niektórych starszych osób szczególnie te muzyczne które można przeczytać na YT podczas wędrówek po tym portalu.

Chyba każdy człowiek ma próg zrzędliwości. Jakąś barierę wieku po której przekroczeniu już czepia się otoczenia uważając zmieniający się świat za świat degradujący się. Owa degradacja epoki porusza się oczywiście po pewnych osiach - które zakute są w umyśle zrzędy.

Jak byłem małych chłopcem to ze szkoły sporadycznie wysyałno nas do teatru twierdząc oczywiście że to rozrywka czy też przygoda ze sztuką "prawdziwie kulturalna" "nie to co teraz".

To jest właśnie to chore zjawisko. Zjawisko krytyki która traci termin. Mamy jakąś kulturę - i nagle jakaś część tej kultury wykazuje pewien wektor, zmierza w inną stronę, odłącza się, rośnie i detronizuje stare. I wtedy z tej starej wysepki odzywa się grono pierników którzy zaczynają swoje zrzędzenie.

I to tak trwało i nagle stała się rzecz piękna tą piękną rzeczą była śmierć powszechnych i naczelnych organów krytyki. Śmierć jednego kanonu i mniejszych kanonów wirujących wokół. Rozkwitła bez większego artyzmu mnogość środowisk.

Każde to środowisko ma mnogość arbitrów, mnogość rozłamów. Twórcy czy tego chcą czy nie - mają wpływy. Jakoś rozumieją materię - skoro mają wpływy to mają też swoją wykładnie piękna. Z czasem jednak odłączają się od niej, sami w sobie są jakimś tam kanonem. Zawsze ale to zawsze będą jednak tacy którzy mówią "to jest złe bo różni się od"

Każdego chyba uderzy kiedyś piorun każący mu myśleć "świat się degraduje" na ile to pozorna a na ile prawdziwa degradacja? Przykład:

http://tygodnik.onet.pl/1,51179,druk.html

-.-'

Nie, dla mnie nie.

Czasami recenzje można wystawić samemu i jeżeli niema w pobliżu nikogo dla kogo jesteśmy arbitrem sztuki - to można też powstrzymać się od zbędnego zrzędzenia.

Niestety zrzędzenie to jakieś 20% wszystkich rzeczy jakie usłyszałem w życiu od starszych pokoleń.

Co do przecinków to ja mówię takim tonem, także bez nich macie lepszy przekaz. Ta muzka to tak dla ozdoby jest tylko w sumie bo akurat słuchałem, autorzy w opisach filmów na YT.